sobota, 24 października 2009

Dzień ósmy

Piątek, 4 czerwca 2010

O 8:00 wyjedziemy z Humania. Na początek przed nami 165 kilometrowa podróż do Winnicy. W Winnicy zatrzymamy się na 3 godziny. Winnica to jedno z najlepiej urzadzonych i najzamożniejszych miast Ukrainy. Wznosi się malowniczo na skalistych brzegach Bohu. Mieszka tu sporo Polaków.

Z Winnicy wujedziemy około godziny 13:30. Skuerujemy sie szosą na zachód. Około godziny 15:00 powinniśmy dojechać do miasta Bar (wcześniej do XVI wieku miasto nosiło nazwę Rów), nazwanego tak przez Królową Bone Sforzę na pamiatke swojego rodzinntgo miasta Bari. Miasto znane jest przede wszystkim jako miejsce powstania związku zbrojnego szlachty polskiej w obronie wiary i niepodległości (Konfederacja Barska)

 

Konfederat Barski

Modlitwa Konfederatów Barskich przed bitwą na obrazie A. Grottgera

W Barze nie zabawimy długo, myślę, że 1,5 godziny powinno nam wystarczyć. Miasteczko jest małe, więc myśle sobie, że tyle czasu spokojnie nam wystarczy na to by sie rozejrzeć po mieście i napic piwka :-)

Z Baru pojedziemy do Tarnopola. W Tarnopolu będziemy ok. 19:30, wiec zwiedzać niczego już nie będziemy, zresztą znaczna część z nas w Tarnopolu była przy okazji wycieczki na zamki kresowe bodaj 3 lata temu. Zakotwiczymy się w hotelu i pójdziemy spać, bo raczej po tak wyczerpującym dniu nie będziemy mieli ochoty na cokolwiek.

 

Dzień dziewiąty

Sobota, 5 czerwca 2010

Wyjezdżamy o 9:00. Kierunek Poczajów. Poczajów to malowniczo położone miasteczko, słynące z tego, że jest celem pielgrzymek zarówno prawosławnych jak i grekokatolików. Ogromna ławra poczajowska jest wysokiej klasy zabytkiem. Według legendy na szczycie góry objawiła sie Bogurodzica w słupie ognia.

Ławrę będziemy zwiedzać ze 2,5 godziny, później przemieścimy się tylko o 23 km i pojedziemy do miasta w którym urodził sie i wychował Juliusz Słowacki - Krzemieńca. W Krzemieńcu znaczna część z nas była ale miasto jest na tyle urocze, że można w nim spedzić trochę czasu po raz kolejny.

W Krzemieńcu posiedzimy 2,5 godzinmy, zjemy obiadek, a później pojedziemy do ostatniego celu naszej wycieczki. A ccelem tym będą Jeziora Szackie a raczej jedno s nich - Świtaź i wioska o tej samej nazwie, gdzie spędzimy naszą ostatnią noc. Nad Świtaź dojechać powinnismy przed godziną 19:00.

Jezioro Świtaź

Zrobimy pożegnalne ognisko przy którym prócz kiełbasy napijemy sie wódki wspominając mile spędzony tydzień :-)


Dzień dziesiąty - ostatni

Niedziela, 6 czerwca 2010

Do godziny 14:00 leczymy kaca po wczorajszej zabawie przy ognisku, o 14:00 pakujemy się do busa, który przyjedzie po nas z Chełma. W Chełmie wsiadamy w pociąg i wracamy do domku. W Warszawie powinniśmy byc przed 22:00